Stara szafa w tle…

Praca żadko kiedy przynosi odpoczynek, zaś najczęściej zmęczenie. Jakiekolwiek by nie było. Ale też niezaprzeczalnie potrafi przynieść satysfakcję. Co do tego nie ma wątpliwości. Ale różnie z tym wszystkim bywa. Huk, znój, brud, i smród, najczęstsze uciążliwości 😉

Pstryk

Szedłem ulicą sobie zwyczajnie, jak codzień obserwując dzień. Był spokojny, jak ostatnio zawsze, nic szczególnego nie wzbudzało moich emocji, ale był za cichy. Hmm, to było najbardziej podejrzane. Idę koło kiosku ruchu, a co mi tam zajrzę sobie do środka. Dwie osoby które tam siedziały spojrzały bacznie, pierwszej nie znałem, i była mi zupełnie obojętna. Druga natomiast… Hmm… W wyrazie jej oczu dostrzegłem to co czułem od dawna. Bez słowa odszedłem od kiosku, kierując się w kierunku budynków. Szedłem powoli z zastanowieniem. Czułem na sobie Twój wzrok.. Tak wiele słów, gdzieś pobiegło obok, choć tak naprawdę nie zostały wypowiedziane.  Głębi, która się kryła za zasłoną powiek, mówiła tak wiele.. 

Stara kuchnia, prosto urządzona, choć to tak naprawdę nie miało znaczenia. Parę słów, propozycja posiłku, wiem iż nie byłem intruzem. Po krótkiej acz znamiennej wymianie słów, zdaliśmy sobie sprawę z siły intencji, która tak naprawdę nigdy nie była odgadniona.

I tak zastał mnie ranek. Słoneczny jak moje nastawienie…

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*