Pustynna burza i inne wypady

Stare mury, jak ja lubię takie klimaty. Spora grupka akolitów zebarana przed salą treningową. Sala była sporej wielkości wręcz potężna i przygniatająca swym majestatem. Była przepotężna. A w środku w niej pustynia. I różne niespodzianki, z którymi przyszlo się nam mierzyć. Ten kto wyszedł cało mógł iść dalej. Cały zas w pobliżu mnie kręci się młoda dziewczyna, lekko zlękniona, czujna, mała wojowniczka. Wyszliśmy z treningu cali, ale nie było dane nam odpoczać. Mrugnięcie oczu i znaleźliśmy się w lesie. Wzgórza wiele w sobie kryły, a drzewa tego nie opowiedzą. Staliśmy grupą, część się rozpierzchła po lesie. Zostaliśmy w pare osób sami, zasłuchani w szum, spokój, który mógł być tylko złudzeniem. Stojąc luźno widzę gościa przy motorze, a TY stoisz gdzieś obok, czujesz się bezpieczniejsza przy moim boku. Gdzieś niedaleko stroszy piórka młody kogucik. Chłopak młody i dumny, i jednocześnie zazdrosny. Ryk silnika zagłusza myśli, widzę iżślizga się kołem po zboczu stoku. I nic sobie z tego nie robi, chce bym go widział, próbuje zwrócić na siebie moją uwagę. Kątem oka dostrzegam błysk stali. POdchodzę bliżej i widzę ze temu gościowi wypadło stare potężne ostrze. Zardzewiałe przez czas, nic nie straciło ze swej grozy. Podchodzi do niego bierze w dłoń i warzy jego mordeczy potencjał. Już za chwile rysuje koło wokól koła motoru, prężąc się niczym młody byk. Staje i wyrzuca ostrze daleko by pochwalić się swoją siłą i celnością. Jednak nie robi to na mnie wrażenia, Po prostu ignoruje gościa. Nie był wart mojej uwagi. Do ciebie też się nie zbliży…

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*